16.08.2018

​Andrzej Franaszek: Życiorys Herberta może być lekcją dojrzałości

Materiał, jaki zostawił po sobie Herbert, był przyczynkiem do stworzenia portretu poety – mówił Andrzej Franaszek, autor dwutomowej biografii Zbigniewa Herberta, w czwartkowej rozmowie z Wojciechem Bonowiczem w Państwowej Galerii Sztuki.

Bazą dla tej książki stały się przedmioty znalezione w archiwum, takie jak notatniki, kajety, szkicowniki, ale i drobne okruchy codzienności: bilety, monety, wizytówki, karty biblioteczne, ulotki leków. To właśnie te ostatnie są dla Franaszka najciekawsze. – Poprzez te przedmioty dotykamy szczegółów z życia Herberta – tłumaczył. Poza nimi ważnym źródłem wiedzy o poecie był ogromny zbiór korespondencji, pocztówek i listów, które wymieniał ze znanymi osobistościami ze świata kultury. – Herbert istotnie się w nich odsłaniał – stwierdził Franaszek.

Herbertowska mania zbieractwa

Zapytany, z czego wynikała u Herberta ta potrzeba zbieractwa, odpowiedział, że to najpewniej sprawa pokoleniowa (w tamtych czasach ludzie wykazywali większe przywiązanie do przedmiotów), ale też troska pisarza o własny warsztat (zawsze miał możliwość powrotu do notatek) i obrona przed przemijaniem. – Herbert musiał mieć poczucie dużej wartości swojej osoby – stwierdził autor biografii poety. Sam zresztą doradzał młodym adeptom sztuki pisarskiej, by zawsze mieli przy sobie notatnik, bacznie przyglądali się światu i wszystko zapisywali.

Herbert w Sopocie

Pod koniec lat czterdziestych Herbert przeprowadził się do Sopotu. Przyjechał tam śladem swoich rodziców z Krakowa, gdzie studiował ekonomię i prawo. – W mieszkaniu w kamienicy przy Haffnera 8 miał swój pokoik. Tam tworzył i dojrzewał – opowiadał Franaszek. Z tego okresu pochodzi m.in. humorystyczny tekst Herberta o sopockich plażowiczach czy szkic dramatu o roboczym tytule Bank Inferno, pokazującego totalitaryzm poprzez metaforę banku. – Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych w notatnikach Herberta zaczynają się też już pojawiać poważne wiersze – mówił Franaszek.

To dla Herberta bardzo ważny czas, obfitujący w istotne życiowe doświadczenia. W 1951 roku poeta odszedł ze Związku Literatów Polskich. - To bardzo odważna decyzja. Herbert wiedział, że nikt nie będzie go publikował – tłumaczył autor biografii poety. W tym okresie Herbert studiował filozofię w Toruniu, gdzie poznał Henryka Elzenberga, który znacząco ukształtował jego światopogląd. Był też w trudnym związku ze starszą od siebie Haliną Misiołkową, która wzięła dla niego rozwód. – Pisał do niej w listach, że z poczucia obowiązku będzie się nią opiekował do końca życia, ale nie może z nią zamieszkać i wziąć ślubu – opowiadał Franaszek.

Herbert niejednoznaczny

Ta miłosna relacja położyła się cieniem na biografii Herberta. Podobnie jak zmyślone opowieści dotyczące jego działalności w szeregach Armii Krajowej. – To, że Herbert musiał sobie dopowiedzieć swój życiorys, nie świadczy o jego cynizmie, wynika raczej z poczucia winy – stwierdził Franaszek i dodał, że nie należy wyciągać z życiorysu poety tylko trudnych pasm. Herbert nie jest bowiem postacią jednoznaczną i z tego powodu nie powinno się go poddawać łatwym osądom. – Od kogoś, kto jest autorem Pana Cogito, mamy prawo oczekiwać nieskazitelnej moralności. Jednak Herbert nie był takim człowiekiem. Był Herbert okrutny, ale i szlachetny, udręczony chorobą psychiczną, ale i tworzący coś przeciwko tej chorobie – mówił Franaszek. – Jego życiorys może być dobrą lekcją dojrzałości.

Dominika Prais

Powiązane wydarzenia

16/08/2018 17:30

PORTRETY